Bistro La Cocotte

Foodie F 22 stycznia 2014

Ewidentnie moda na francuskie bistra trwa. Kilka dni temu otworzyło się nowe w okolicy Placu Zbawiciela. Bistro La Cocotte mieści się w bramie przy Mokotowskiej 12. Jest miejscem bezpretensjonalnym, serwuje prostą, tradycyjną kuchnię francuską w dobrych cenach. W menu znajdziemy m.in. grzanki z foie gras, francuskie sery i kiełbaski, coq au vin, soczewicę z salcesonem i vinaigrette, a także creme brulee i tarte au chocolat.

 Bistro La Cocotte

PRAKTYCZNE INFORMACJE:

Adres: Mokotowska 12, Warszawa

Godziny otwarcia: Pon – Niedz 8:00 – 23:00  

Telefon: 664 906 000

Strona internetowa: Facebook  

Rodzaj kuchni: francuska

Średnie ceny: 20-30zł

Klimat / Atmosfera: luźna

Dzielnica: Śródmieście

RECENZJE BLOGERÓW (3):

Restaurantica.pl  by Foodie R (Luty 2014)

Nakarmiona Starecka (Styczeń 2014)

Froblog by Foodie F (Styczeń 2014)


Pokaż Warsaw Foodie na większej mapie

  • Agnieszka

    50 min oczekiwania na przystawkę po czym danie wjeżdża spalone skrzętnie ukryte pod jabłkiem . Ani bistro ani francuskie. No moze jedynie napy w kratkę nawiązują do FrAncji bo na pewno nie jakość dań

  • Monika

    Po pierwszej wizycie byliśmy zachwyceni. Dziś 25 minut czekaliśmy na napoje, 50 min na przystawki a po godzinie i 20 minutach wyszliśmy – bez dania głównego. Przy nas dwie pary opuscily lokal nie doczekawszy się napojów… Fatalna kelnerka, generalnie obsługa nie radziła sobie… A właściciele nie przejęli się tym, że rezygnujemy z zamówienia… No trudno… widocznie im nie zależało

  • Ula

    Wielce ubolewam, że nie zajrzałam tutaj przed naszą wizytą! Dokładnie te same odczucia! Kelnerka fatalna – nawet nie wiedziała w jakiej kolejności podawać potrawy, a o wszystko musiała iść zapytać (a siedzieliśmy na antresoli, za każdym razem odwlekane zamówienie o kolejne 10-15 minut). Potrawy w większości dobre, zwłaszcza desery, ale byliśmy tam ponad 2 godziny i wszystkie stoliki wokół miały już swoje dania, a nasza grupa 7 osobowa dostawała pojedyncze potrawy w odstępach 20-30 minutowych, po kolejnych zapytaniach. Tak, że jedna osoba jadła, a reszta patrzyła…My także chcieliśmy zrezygnować z zamówienia (śpieszyliśmy się do teatru), ale nikt się nie przejął, więc nie było czasu na delektowanie się deserem, czy dokończenie ostatniego dania głównego…Na koniec doliczyli serwis (sic!), choć nigdzie nie jest zaznaczone, że takie u nich zwyczaje.