Charlotte Menora na placu Grzybowskim

Foodie Z 1 marca 2016

Charlotte Menora to drugi lokal Charlotte w Warszawie, został otwarty 29 lutego przy placu Grzybowskim w miejscu po dawnej restauracji Menora. Podobnie jak w Charlotte przy placu Zbawiciela pieczywo wypiekane jest na miejscu, ale tu dostępne jest również pieczywo żydowskie takie jak bajgle, chałki czy chleby żytnie. W menu kawiarni pojawiły się pozycje kuchni żydowskiej takie jak cymes Charlotte (marynowana marchewka, kolendra, daktyle, orzechy), caviar juif (chałka grillowana, z gęsią wątróbką, z jajkiem, cebulą, buraczkami), pudding z chałki czy blintzes (biały ser, skórka pomarańczowa, śmietana, woda różana). Z okazji ważnych świąt żydowskich będą przygotowywane dodatkowo specjalne dania. Okolica coraz bardziej rozkwita kulinarnie – w sąsiedztwie jest również restauracja Strefa, Kieliszki na Próżnej, Nowa Próżna czy otwarty w lutym Kosmos

Charlotte-Menora

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Adres: pl. Grzybowski 2, Warszawa

Godziny otwarcia:
pon. – czw.: 7:00 – 0:00
pt.: 7:00 – 1:00
sob.: 9:00 – 1:00
niedz.: 9:00 – 22:00

Strona internetowa:  Facebook

Rodzaj kuchni: międzynarodowa, żydowska

Średnie ceny: 10 – 30 zł

Klimat / Atmosfera: na luzie

Dzielnica:  Śródmieście

 

  • Marymania

    Skuszona świetną recenzją pewnego znanego teatrologa przeczytaną w pewnej Gazecie, udałam się do Charlotte Menory na zachwalane „chrupiące, pyszne” placki ziemniaczane. Zamówiłam. Dostałam cztery mikroskopijne, czarne, gumowate, wczorajsze, prawie zimne kupki wiórków kartoflanych. Jednym słowem małe świństwo za duże pieniądze, bodajże 22 złote polskie. Miła kelnerka zapytała grzecznie o moje wrażenia. Poinformowana o stanie rzeczy udała się do kuchni aby „sprawę wyjaśnić”. Wróciła z odpowiedzią szefa kuchni dla mnie: „inni jedli i im smakowały”.
    A teraz moja odpowiedź dla kucharza: pojęcia o gotowaniu nie masz, ale klienta zrazić potrafisz idealnie. A placki ziemniaczane to nie jest trudne danie.
    Miejsce zdecydowanie do unikania.

  • Szomer

    Najgorsze wino, jakie piłem od dawna /Sauvignon blanc/ podane ciepłe. Na moje zdziwienie i pytanie, kelner odpowiedział, że wina sprzedaje się tyle, że nie nadąża lodówka. Przyniósł mi za to kostki lodu, nie żeby chłodzić wino w coolerze, ale żeby wrzucić lód wprost do kieliszka. Przy tej jakości wina, pomysł wydawał się nawet oryginalny. Gorzej i tak być nie mogło. Jedzenie na poziomie zapiekanek w przejściu podziemnym przy rotundzie. Następnego dnia znajomi pokazali mi artykuł na temat lokalu i właścicielki zamówiony/kupiony w magazynie dla gastronomów i restauratorów. Brednie dobrze sprzedane, czyli PR, albo jak to naród mówi pijar, i to nazwanie bardziej do tego przystaje.

  • Szomer

    Sorry, też skuszony zostałem artkułem w gazecie, i to w Gazecie Wyborczej. Kochani wstydźcie się!

  • Szomer

    Najgorsze wino, jakie piłem od dawna /Sauvignon blanc/ podane ciepłe. Na moje zdziwienie i pytanie, kelner odpowiedział, że wina sprzedaje się tyle, że nie nadąża lodówka. Przyniósł mi za to kostki lodu, nie żeby chłodzić wino w coolerze, ale żeby wrzucić lód wprost do kieliszka. Przy tej jakości wina, pomysł wydawał się nawet oryginalny. Gorzej i tak być nie mogło. Jedzenie na poziomie zapiekanek w przejściu podziemnym przy rotundzie. Następnego dnia znajomi pokazali mi artykuł na temat lokalu i właścicielki zamówiony/kupiony w magazynie dla gastronomów i restauratorów. Brednie dobrze sprzedane, czyli PR, albo jak to naród mówi pijar, i to nazwanie bardziej do tego przystaje.
    dziwne, wczoraj wpisałem tę opinię, ale już dzisiaj Administrator ją usunął. ciekawe dlaczego, niczego obraźliwego w tym komentarzu nie było?! Tylko opinia rozczarowanego klienta!!!

  • Joanna

    To jest jakaś ogólna porażka i dowód na to co można zyskać kłamliwą ale skuteczną reklamą. Wszystkie stoliki pełne, ogólnie brak miejsca ale po co ta kolejka? Siedziałam z córka 15 min. na złożenie zamówienia, następnie za dobre 20 min. dostałam w pierwszej kolejności deser, za 15 min. dostałam kawę ( nie taką jak chciałam)kolejne oczekiwanie na właściwą, a na końcu jakąś wyschniętą na kamień kanapkę czyli danie główne oraz omleta bez dodatków bo kelnerka nie wie z czym się go podaje …tragedia, przerost formy nad jakością obsługi i jedzenia. unikajcie z daleka!!!

  • Ula

    Zrobiłam w trakcie Festiwalu Singera trzy podejścia..”nevermore!”, jak mawiał poeta! Kelnerzy albo udają, że nie widzą, albo mówią, że to nie ich rewir. Jak mi się już udało wydębić menu, to ukrywanie trwa. W końcu po 6 próbie „przepraszam, czy mogę zamówić?” i kolejnym zniecierpliwionym „zaraz, dobrze?” i nie ma nawet znaczenia, że moje towarzystwo jest w wieku 60+, zniecierpliwione opuszczamy lokal strząsając pył z naszych sandałów…

  • Ula

    Zrobiłam w trakcie Festiwalu Singera trzy podejścia..”nevermore!”, jak mawiał poeta! Kelnerzy albo udają, że nie widzą, albo mówią, że to nie ich rewir. Jak mi się już udało wydębić menu, to ukrywanie trwa. W końcu po 6 próbie „przepraszam, czy mogę zamówić?” i kolejnym zniecierpliwionym „zaraz, dobrze?” i nie ma nawet znaczenia, że moje towarzystwo jest w wieku 60+, zniecierpliwione opuszczamy lokal strząsając pył z naszych sandałów…

    Dlaczego moja opinia nie została uwzględniona?