Bufety śniadaniowe można spotkać już nie tylko w eleganckich hotelach. Moda na śniadania w opcji „jesz ile chcesz” wkroczyła pod strzechy czyli do zwykłych kawiarni. Coraz częściej w ofertach lokali pojawia się propozycja bufetu w porannej odsłonie. My wybrałyśmy 5 miejsc, które sprawdziłyśmy i możemy polecić.
5 MIEJSC NA BUFET ŚNIADANIOWY:
1. Delikatesy Esencja – Delies to sprawdzona jakość i menu zmieniane co miesiąc, dzięki czemu miejsce z czasem się nie nudzi, w weekendowe poranki proponują opcję „jesz ile chcesz”, która kosztuje 36 zł za osobę, w cenę wliczony jest bufet, sok wyciskany, jeden gorący napój i jedno ciepłe danie z karty.
2.Leniviec – Ta kawiarnia na Poznańskiej właśnie obchodziła dwoje pierwsze urodziny. To jedyny bufet nie tylko w weekendy, cena za opcję jesz ile chcesz to 25 zł (napoje wliczone).
3. Mito – To kawiarnia, galeria i księgarnia w jednym. W wystroju nowoczesność i dużo soczystego koloru. Bufet śniadaniowy serwowany jest w weekendy za 15 zł za osobę, napoje płatne są dodatkowo.
4. O obrotach Ciał Niebieskich – To sympatyczna kawiarnia na Powiślu, w której wszystkie wypieki (chleb, ciasta) powstają na miejscu. Śniadaniowa opcja jesz ile chcesz, dostępna w weekendy, to wydatek 20 zł za osobę, napoje wliczone (sok, kawa, herbata,woda).
5. Wrzenie Świata – Tu zjesz śniadanie w atmosferze intelektualnej, w otoczeniu literatury faktu. Przed lokalem można rozłożyć się na leżaku i poczytać książkę z dziedziny reportażu. Niedzielny bufet śniadaniowy kosztuje tu 18 zł, napoje płatne są dodatkowo.








4 odpowiedzi na “5 miejsc na: bufet śniadaniowy”
Niedawno powiedziałem autorce/kom owego kulinarnego przewodnika „sprawdzam”. Efekt jest porażający! Nie chodzi tu wcale o mniej lub bardziej wydelikacone podniebienie, ale o obiektywny osąd rzeczywistości. Cóż… czasy są takie, że każdy – nawet ten wychowany na smalcu i kartoflach – może założyć kulinarnego bloga, mienić się znawcą i w myśl zasady „nie znam się, to się wypowiem” recenzować knajpy. Pół biedy, gdyby robiły to wyłącznie na własny użytek, ale bezkrytycznie oceniając lokale, które co najmniej na kąśliwą uwagę zasługują, wprowadzają innych w błąd. Z euforycznych recenzji „smakoszek” wnoszę, że każde miejsce jest wyśmienite, godne polecenia i wyjątkowe, a to że karaluchy ścigają się pod stolikami, w szklanych ladach pysznią się zeschnięte kanapki, a na promocjach placki z zakalcem to umyka ich uwadze. Zatem smacznego! Może czas zajrzeć do jadłodajni dla bezdomnych, tam również można zjeść i idę o zakład – następnego dnia przeczytamy pełną uniesień kwiecista notatkę zachęcającą do tej niezobowiązującej kuchni 🙂
Prowokator!
Warsaw Foodie to blog informacyjny, w którym piszemy o nowościach, ciekawych miejscach, wydarzeniach i linkujemy do recenzji/ opisow wrazen z restauracji na roznych blogach i w roznych miejsach w Internecie. Linkujemy nie tylko do naszych recenzji, ale także do innych, zarówno pozytywnych jak i krytycznych.
Na naszych osobistych blogach piszemy nasze subiektywne odczucia zwiazane z wizytą w lokalu. Nie twierdzimy że jesteśmy ekspertkami i zawsze zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia opisywanych miejsc. Jeśli chciałby Pan przekazać czytelnikom swoje wrażenia z odwiedzonych lokali, sugerujemy założenie własnego bloga, np na wordpressie czy blogspocie. Do napisanych przez pana recenzji bedziemy rowniez linkowac z Warsaw Foodie, ponieważ chcemy żeby nasi czytelnicy poznali różne opinie i mogli sami wyrobić sobie zdanie.
p.s. Jesli w ktoryms z odwiedzanych przez Pana lokali widział Pan karaluchy, sugerujemy zglosic to do Sanepidu. Taka sprawa nie powinna pozostać bez interwencji!
Jesli w ktoryms z odwiedzanych przez Pana lokali widział Pan karaluchy, sugerujemy zglosic to do Sanepidu. Taka sprawa nie powinna pozostać bez interwencji!
Albo zjeść…Szczególnie te pieczone z dobraną porcją ziół, smakują wybornie!