My’o’tai działa od niedawna przy Szpitalnej. To nowy lokal właścicieli popularnego lokalu My’o’my znajdującego się przy tej samej ulicy. Szefem kuchni restauracji jest Trisno Hamid znany z popularnego krakowskiego Yellow Doga. My’o’tai to kuchnia tajska w oryginalnej odsłonie. Nie znajdziemy tu popularnych tajskich dań spotykanych w innych lokalach z kuchnią tego regionu: pad thai, tajskich zup Tom Kha Kai, satayów z kurczaka czy mango sticky rice. Wśród przekąsek można wybrać m.in. zawijańce w liściach betelu, czy ostre ziołowe skrzydełka z kurczaka. Z większych dań możemy skosztować m.in. polędwicy wołowej z ziołami, grillowanego bakłażana z ziołami czy curry z pieczonym udkiem z kaczki. Większość dań jest odpowiednia dla bezglutenowców, a specjalne oznaczenia można znaleźć w karcie.
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
Adres: ul. Szpitalna 8 wejście od Górskiego
Telefon: 662 742 901
Godziny otwarcia: pon. – czw.: 12:00 – 00:00, piąt. – sob.: 12:00 – 03:00, niedz.: 12:00 – 21:00
Strona internetowa: Facebook
Rodzaj kuchni: tajska
Średnie ceny: 14-35 zł
Klimat / Atmosfera: na luzie
Dzielnica: Śródmieście
RECENZJE BLOGERÓW (2)








5 odpowiedzi na “My’o’tai”
skrzydelka suche i na kostkach czasmai krew, Uwaga, siedzac na górze cala garderoba do prania, bron Boze wybrac sie do kina po kolacji.
jedzenie bardzo dobre, jest spora różnica w stosunku do innych. obsługa super. niestety wentylacja fatalna i siedząc na górze garderoba rzeczywiście jest do prania:(
jedzenie dobre, choć jak na tajską kuchnię drogo trochę.
kucharz super, smaki ulubione.. jednak wentylacja słabo! na górze jak i na dole, ciuchy od razu do prania ;/
Restauracja obrazuje typowe podejscie biznesu po polsku- robimy kanjpe a ze nie mamy wentylacji… Jedzenie slabe- zamowilismy 2 zupy i mimo roznych nazw smakowaly i wygladaly niemal identycznie, roznica polegala na tym ze do jednej wlozono kurze udka w calosci a do drugiej dobrej jakosci krewetki. W calej restauracji czuc bylo bardzo intensywny zapach gotowanych drobiowych podrobow, co nie jest zapachem przyjemnym, calkowicie przesiaklismy tym niewatpliwym aromatem. Pierwsza i ostatnia wizyta w tym miejscu.
Jedzenie słabe i drogie. Jadłam zupę, w której poza ostrością nie było czuć nic innego.
Co do wentylacji – zgadzam się z przedmówcami. Czuć zapach podrobów, ubranie do prania (gorzej z kurtką).