Restaurant LIF (Life Is Food) is a new place at Niepodległości Av. It started at the end of June. The place advertises itself as a slow food restaurant. The menu is arranged the way that everyone can find something for themselves – so there are dishes from fresh meat, fish and seafood, as well as vegan, vegetarian and gluten-free. Restaurant LIF offers breakfasts – you can eat sandwiches, egg dishes, oatmeal, granola and breakfast millet. LIF does not sell alcohol, but invites you to bring your own bottle of wine (BYOB).
USEFUL INFORMATION:
Address: Al. Niepodległości 80, Warsaw
Opening Hours: Mon – Sun 8:00-22:00
Telephone: 22 898 01 55
Website: Facebook
Style of cuisine: international, slow food
Atmosphere: casual
Location / District: Mokotów
Pokaż Warsaw Foodie na większej mapie








One response to “Restaurant LIF”
Poczuliśmy się oszukani. Dawno nie jedliśmy tak źle za taką cenę. 1.Starter: pieczywo z trzema pastami(hummus, pasta z papryki, pasta z papryki i bakłażana)- obie pasty średnie, hummus bez soli, czosnku, cytryny.
2.Starter:(nie pamiętam dokłądnej nazwy)warzywa marynowane w kwasiurze. Miało być balsamico z granatem, a okazało się, że nie dość, ż w marynacie nie ma soku z granatu, to jeszcze balsamico było totalnym, tanim kwasiurem. Poukładane warzywa w wierzyczkę, na wierzchu 2 filety anchois i 7 zierenek owocu granatu.
3.Sałatka:
Sałata z komosą ryżową, która wyglądała jak paciaja z mixem sałat.Lodowata, jałowa komosa z sałatami bez sosu praktycznie.
Danie główne. Poszliśmy za radą pana Nowaka. Więcej nie pójdziemy.
5. Łosoś na puree z pietruszki.
Na talerzu znalazło się pyszne, to prawda, puree z korzenia pietruszki, nie pierwszej świeżości łosoś na którym napaćkany był starter z papryki i bakłażana. Na ciepłą, delikatną rybę naładowali zimną pastę. w dodatku, jedliśmy ją przed chwilą.. O co chodziło?! Do tego podano nam sałatę praktycznie bez sosu.
6. Kotleciki z marchewki. Dobre, tak mówili moi przyjaciele. Chyba dobre, skoro tak mówili, za to jak na danie za ok.30zł mogliby chociaż podać ze 4 sztuki na talerzu, a podano 2.
Podsumowując:potrawy były niedosmaczone. Kiedy poprosiliśmy o przyprawy kelner podał nam pieprzniczkę i solniczkę, nie mieli nawet młynka do świeżego pieprzu. Później na naszą prośbę kelner doniósł oliwę. Za jedzenie + jakieś napoje zapłaciliśmy ok.270PLN. Potwornie żałujemy, czujemy się naprawdę oszukani. Już dawno nie doświadczyliśmy takiego szoku w restauracji, gdzie za danie główne trzeba zapłacić 49zł! Odradzamy stanowczo, ta knajpa, to warszawski cwaniak, naciągacz. nigdy więcej, never ever.Jesteśmy świeżo po odwiedzinach restauracji Manana w Chorzowie, cenowo podobnie, ale jakości to Państwo z Lifu mogliby się uczyć od szefa z Manany.